-Muszę ci coś opowiedzieć - piszczałam z radości
-Ooo . Co takiego ? - zapytała entuzjastycznie , a jej kąciki ust uniosły się wysoko w górę .
-Bo ja się spóźniłam na lekcje .
-No ?
-I ja biegłam przez korytarz - Mówiłam ledwo co wypuszczając powietrze stając przed nią z uśmiechem na twarzy .
-No i ?- zaśmiała się
-Wpadłam na chłopaka - pisnęłam
-Oooo .A jak się nazywa ?
-Emm , w tym problem ,że nie wiem - posmutniałam
Odwracam się by ruszyć dalej przez zatłoczony korytarz do szafki . Przez chwilę myślałam ,że tylko mi się wydaje ,ale naprawdę widziałam biegnącego w moją stronę chłopaka z rana .
-Hej - podbiegł i przywitał się zdyszany
-H-hej -odpowiedziałam
-To ja nie przeszkadzam - roześmiała się Charlie i ruszyła w stronę swej szafki
-Nie przedstawiłem się dziś rano - uśmiechną się niewinnie - Jestem Harry Styles a ty jesteś ?
-Miranda Collins .
-Właśnie - spojrzał mi się w oczy
-No to niedługo ten bal hę ?
-Chodzi ci o bal jesienny ? -spytałam
Nie zdążył mi odpowiedzieć , ponieważ zadzwonił już dzwonek na lekcje .
-Później dokończymy rozmowę , paa - pożegnał się i odbiegł nie dając mi czasu by się pożegnać
-Cześć.. - odpowiedziałam samej sobie i ruszyłam do klasy
*********************************************************************************
Siedziałam w kuchni pijąc herbatę i czytając codzienny Express , gdy wszedł tatko .
-Co ciekawego piszą w gazecie ? -
podszedł do mnie tata z kubkiem gorącej kawy i zerknął w gazetę podtrzymując ją by lepiej widzieć.
-Blablabla , polityka , blablabla skandal blablabla -
-Oj nie stresuj dziewczyny ,widzisz jaka wystraszona - zaśmiał się Liam
Przyznam serce mi waliło ze strachu bardziej niż gdy oglądam horror .Po czym każdy podał mi kulturalnie rękę jeszcze raz się przedstawiając na co odpowiedziałam tym samym . Charlotte Widocznie też osłupiała na widok pięciu chłopaków i jakiejś dziewczyny którzy nie wiadomo skąd się tu wzięli
-Em .Harry skąd się znacie z Mirandą ? -zapytał wścibsko Louis
-Ze szkoły a skąd ? -zaśmiał się Hazz
-No , ja myślałem ,że jakiegoś kluby czy coś - zarechotał wrednie Zayn
-Oni tak zawsze - zaśmiała się Evelyn klepiąc mnie po ramieniu .
-Harry możemy pogadać , tak sam na sam trochę dalej ? -zapytałam nieśmiało
-Ok
Odeszliśmy dość daleko , co chwile spoglądałam czy z Charlie wszytko ok , czy nie boi się zostać z nimi sam na sam . Ku mojemu zdziwieniu rozmawiała , czuła się swobodzie nawet się podśmiewała .
- O co chodzi ? -zapytał marszcząc lekko czoło chłopak
- Wiesz znamy się dość długo .
- Noo .A tak przy okazji - przerwał mi
- tak ?
-Mogę powiedzieć pierwszy mam nadzieje ? -zapytał lekko zestresowany
-Oczywiście - zaśmiałam się delikatnie , po czym rzuciłam swoim szkaradnym uśmiechem.
-Znamy się dość długo jak już wcześniej wspomniałaś i .. - chciał mówić dalej ale przerwała mu Evelyn , która podbiegła szarpnęła go za rękę i ciągnęła z powrotem do tłumu
-Chodź ! musisz to zobaczyć ..
.............. Ten dzień spędziliśmy do końca razem całą ósemką . Pod wieczór zostałam tylko: ja ,Charlie , Harry oraz Zayn . Zayn zaproponował ,że odprowadzi Charlotte , o co jak zdążyłam zauważyć poprosił go Haza . Zostaliśmy tylko we dwójkę . Chodziliśmy wzdłuż rzeki . Rozmawialiśmy o naszych wspomnieniach aż w końcu padło..
- Czy twoja mama też jest taka nadopiekuńcza . -zapytał ze śmiechem
Oparłam się o mur co zrobił również Harry
-Wiesz . .Ja nigdy nie poznałam mamy , bo zmarła gdy mnie wydała na świat .
- O nie . Nie chciałem . .
-Nie szkodzi - uśmiechnęłam się i spojrzałam się w jego stronę - i tak boś się dowiedział.
-Zapewne .. - Gdy tylko odpowiedział zerwał się deszcz .
Krople były gigantyczne lecz co dziwne bardzo ciepłe .
-O kurcze - zaśmiał się chłopak zasłaniając mnie swoją kurtką bym nie zmokła .
Gdy nagle .. Nasze spojrzenia się potkały . Zamilkliśmy . Harry złapał delikatnie mój podbródek i kierował go bardzo wolno w kierunku swojej twarzy , gdy nasze usta się zeszły zupełnie straciłam kontrole nad swoim ciałem . Gdy tylko oderwaliśmy się od siebie obdarował mnie najszczerszym , najsłodszym najpiękniejszym uśmiechem jaki kiedykolwiek widziałam .
........... Jechaliśmy autobusem a zegar pokazywał 8:46 PM .
-Zimno -wyszeptałam .
Na co Harry przytulił mnie do siebie i okrył ponownie swym płaszczem . Jechaliśmy autobusem dobre 20 minut .
-Zaraz wysiadam .-Wyszeptałam .
-Odprowadzić cię ?-zapytał czule .
- Nie dam sobie rade to tylko kilka metrów z tond . - uśmiechnęłam się
-Miranda .? -zapytał nieśmiało
-hę ?
-Chce żebyś wiedziała , że ...
-że ?
- kocham cię ... - Mówiąc to złożył swe usta na mym policzku
- ja ciebie też - odpowiedziałam tak cicho ,że chyba nie usłyszał i musiałam już wysiadać .
-To do jutra - Uśmiechnęłam się szeroko
- Pa . - odpowiedział
....... Weszłam do domu cała w skowronkach . Gdy nagle usłyszałam śmiechy najwyraźniej dochodziły one z salonu więc tam podążyłam .
-O Miranda ! - Krzykną z radością tato .
- No ja ... - Stałam nieco zagubiona w ramie drzwi
- Ej ! o której miałaś być w domu droga panno ?- jego głos nagle spoważniał .
- emm . Przepraszam ale... -zamilkłam chwile by wymyślić wymówkę .
-Nie ważne - uśmiechną się tata
Zdziwiła mnie jego reakcja , normalnie by mi prawił jak to on się martwił , czy jestem cała i ,ze na pewno się przeziębiłam i ,że chciał jechać mnie szukać
Na kanapie spostrzegłam dość młodą piękną kobietę
posiadała ona ciemnobrązowe włosy i zielono-niebieskie oczy , była zwyczajnie ubrana i lekko pomalowana .
-Emm . My się chyba nie znamy ? -zapytałam zagubiona
-My się nie znamy ? Od kiedy ? -zaśmiała się kobieta na co włos stanął mi dęba .
-Nie pamiętasz , naprawdę ? -zapytał tatko .-to przecież ciocia Elizabeth . Nie przyjeżdżała z byt często ,gdyż mieszka w Londynie ale była u nas wiele razy . Mówiłaś na ciocię ,, Marcepanka '' Ponieważ zawsze przywoziła nam marcepanki ( ciastka ) .
I wtedy mi się przypomniało .
-No tak ! -zaśmiałam się i przytuliłam cioteczkę .
-Co ciekawego piszą w gazecie ? -
podszedł do mnie tata z kubkiem gorącej kawy i zerknął w gazetę podtrzymując ją by lepiej widzieć.-Blablabla , polityka , blablabla skandal blablabla -
opowiedziałam znudzona codziennością.
-Czyli to co zawsze - usiadł naprzeciw mnie .
-Dziś idziesz z Charlie pozwiedzać c'nie ?-zapytał
-No ,no - odpowiedziałam zaczytana w gazecie .
-A nie powinnaś już wyjść - Odhaczył pacem gazetę i pokazał zegar .
-O nie ... -Wymamrotałam i ruszyłam do drzwi wyjściowych ubierając kurtkę w biegu
-Tylko wróć wcześnie bo mamy dziś gościa . Pamiętaj !-krzykną z kuchni
-Yhym ... - wyszłam trzaskając drzwiami z pośpiechu
***
Zwiedziłyśmy przeróżne dzielnice Londynu i przeróżne zabytki . Podążałyśmy do restauracji by coś zjeść . Gdy usłyszałam wołanie . ,,Miranda?! '' ( O nie - pomyślałam w duchu . -nie teraz .. jak ja wyglądam ? - obrzydziłam się sama sobą ) Odwróciłam się i ujrzałam Harry'ego , lecz nie był on sam.. Otaczało go grono znajomych . Najbardziej rzucała się w oczy dziewczyna z krótkimi brązowymi włosami , krzaczastymi brwiami . Na ustach miała czerwoną szminkę . Zwróciłam na nią aż tak wielką uwagę chyba tylko z tego powodu gdyż stała ona blisko Harry'ego i wyglądało to jakby byli parą .. Może to było niegrzeczne z mojej strony ,ale odwróciłam się z powrotem , szarpnęłam moją przyjaciółkę i ruszyłam przed siebie .
-Ej ! -krzyczał gdzieś z daleka
Myślałam ,że odpuścił. I nagle poczułam jak duża ciepła dłoń szarpie mnie delikatnie za ramie pod wpływem czego odwróciłam się w przeciwnym kierunku niż szłam .
-Wołałem cię -uśmiechną się zdyszany chłopak . widać było ,że biegł .
-Nie słyszałam- spuściłam wzrok
W mgnieniu oka znajomi Harry'ego znaleźli się obok .Przedstawił mi wszystkich . Czterech chłopaków i tą dziewczynę .
-Czyli to co zawsze - usiadł naprzeciw mnie .
-Dziś idziesz z Charlie pozwiedzać c'nie ?-zapytał
-No ,no - odpowiedziałam zaczytana w gazecie .
-A nie powinnaś już wyjść - Odhaczył pacem gazetę i pokazał zegar .
-O nie ... -Wymamrotałam i ruszyłam do drzwi wyjściowych ubierając kurtkę w biegu
-Tylko wróć wcześnie bo mamy dziś gościa . Pamiętaj !-krzykną z kuchni
-Yhym ... - wyszłam trzaskając drzwiami z pośpiechu
***
Zwiedziłyśmy przeróżne dzielnice Londynu i przeróżne zabytki . Podążałyśmy do restauracji by coś zjeść . Gdy usłyszałam wołanie . ,,Miranda?! '' ( O nie - pomyślałam w duchu . -nie teraz .. jak ja wyglądam ? - obrzydziłam się sama sobą ) Odwróciłam się i ujrzałam Harry'ego , lecz nie był on sam.. Otaczało go grono znajomych . Najbardziej rzucała się w oczy dziewczyna z krótkimi brązowymi włosami , krzaczastymi brwiami . Na ustach miała czerwoną szminkę . Zwróciłam na nią aż tak wielką uwagę chyba tylko z tego powodu gdyż stała ona blisko Harry'ego i wyglądało to jakby byli parą .. Może to było niegrzeczne z mojej strony ,ale odwróciłam się z powrotem , szarpnęłam moją przyjaciółkę i ruszyłam przed siebie .
-Ej ! -krzyczał gdzieś z daleka
Myślałam ,że odpuścił. I nagle poczułam jak duża ciepła dłoń szarpie mnie delikatnie za ramie pod wpływem czego odwróciłam się w przeciwnym kierunku niż szłam .
-Wołałem cię -uśmiechną się zdyszany chłopak . widać było ,że biegł .
-Nie słyszałam- spuściłam wzrok
W mgnieniu oka znajomi Harry'ego znaleźli się obok .Przedstawił mi wszystkich . Czterech chłopaków i tą dziewczynę .
- Wy się pewno nie znacie to , Louis , Niall , Zayn , Liam i Evelyn - przedstawił mi całą gromadkę , każdego wskazując rękom .
-Hej ! -wykrzykną Niall radośnie i rzucił mi się na szyję . Stałam zszokowana i sztywna jak posąg .
-Oj nie stresuj dziewczyny ,widzisz jaka wystraszona - zaśmiał się Liam
Przyznam serce mi waliło ze strachu bardziej niż gdy oglądam horror .Po czym każdy podał mi kulturalnie rękę jeszcze raz się przedstawiając na co odpowiedziałam tym samym . Charlotte Widocznie też osłupiała na widok pięciu chłopaków i jakiejś dziewczyny którzy nie wiadomo skąd się tu wzięli
-Em .Harry skąd się znacie z Mirandą ? -zapytał wścibsko Louis
-Ze szkoły a skąd ? -zaśmiał się Hazz
-No , ja myślałem ,że jakiegoś kluby czy coś - zarechotał wrednie Zayn
-Oni tak zawsze - zaśmiała się Evelyn klepiąc mnie po ramieniu .
-Harry możemy pogadać , tak sam na sam trochę dalej ? -zapytałam nieśmiało
-Ok
Odeszliśmy dość daleko , co chwile spoglądałam czy z Charlie wszytko ok , czy nie boi się zostać z nimi sam na sam . Ku mojemu zdziwieniu rozmawiała , czuła się swobodzie nawet się podśmiewała .
- O co chodzi ? -zapytał marszcząc lekko czoło chłopak
- Wiesz znamy się dość długo .
- Noo .A tak przy okazji - przerwał mi
- tak ?
-Mogę powiedzieć pierwszy mam nadzieje ? -zapytał lekko zestresowany
-Oczywiście - zaśmiałam się delikatnie , po czym rzuciłam swoim szkaradnym uśmiechem.
-Znamy się dość długo jak już wcześniej wspomniałaś i .. - chciał mówić dalej ale przerwała mu Evelyn , która podbiegła szarpnęła go za rękę i ciągnęła z powrotem do tłumu
-Chodź ! musisz to zobaczyć ..
.............. Ten dzień spędziliśmy do końca razem całą ósemką . Pod wieczór zostałam tylko: ja ,Charlie , Harry oraz Zayn . Zayn zaproponował ,że odprowadzi Charlotte , o co jak zdążyłam zauważyć poprosił go Haza . Zostaliśmy tylko we dwójkę . Chodziliśmy wzdłuż rzeki . Rozmawialiśmy o naszych wspomnieniach aż w końcu padło..
- Czy twoja mama też jest taka nadopiekuńcza . -zapytał ze śmiechem
Oparłam się o mur co zrobił również Harry
-Wiesz . .Ja nigdy nie poznałam mamy , bo zmarła gdy mnie wydała na świat .
- O nie . Nie chciałem . .
-Nie szkodzi - uśmiechnęłam się i spojrzałam się w jego stronę - i tak boś się dowiedział.
-Zapewne .. - Gdy tylko odpowiedział zerwał się deszcz .
Krople były gigantyczne lecz co dziwne bardzo ciepłe .
-O kurcze - zaśmiał się chłopak zasłaniając mnie swoją kurtką bym nie zmokła .
Gdy nagle .. Nasze spojrzenia się potkały . Zamilkliśmy . Harry złapał delikatnie mój podbródek i kierował go bardzo wolno w kierunku swojej twarzy , gdy nasze usta się zeszły zupełnie straciłam kontrole nad swoim ciałem . Gdy tylko oderwaliśmy się od siebie obdarował mnie najszczerszym , najsłodszym najpiękniejszym uśmiechem jaki kiedykolwiek widziałam .
........... Jechaliśmy autobusem a zegar pokazywał 8:46 PM .
-Zimno -wyszeptałam .
Na co Harry przytulił mnie do siebie i okrył ponownie swym płaszczem . Jechaliśmy autobusem dobre 20 minut .
-Zaraz wysiadam .-Wyszeptałam .
-Odprowadzić cię ?-zapytał czule .
- Nie dam sobie rade to tylko kilka metrów z tond . - uśmiechnęłam się
-Miranda .? -zapytał nieśmiało
-hę ?
-Chce żebyś wiedziała , że ...
-że ?
- kocham cię ... - Mówiąc to złożył swe usta na mym policzku
- ja ciebie też - odpowiedziałam tak cicho ,że chyba nie usłyszał i musiałam już wysiadać .
-To do jutra - Uśmiechnęłam się szeroko
- Pa . - odpowiedział
....... Weszłam do domu cała w skowronkach . Gdy nagle usłyszałam śmiechy najwyraźniej dochodziły one z salonu więc tam podążyłam .
-O Miranda ! - Krzykną z radością tato .
- No ja ... - Stałam nieco zagubiona w ramie drzwi
- Ej ! o której miałaś być w domu droga panno ?- jego głos nagle spoważniał .
- emm . Przepraszam ale... -zamilkłam chwile by wymyślić wymówkę .
-Nie ważne - uśmiechną się tata
Zdziwiła mnie jego reakcja , normalnie by mi prawił jak to on się martwił , czy jestem cała i ,ze na pewno się przeziębiłam i ,że chciał jechać mnie szukać
posiadała ona ciemnobrązowe włosy i zielono-niebieskie oczy , była zwyczajnie ubrana i lekko pomalowana .-Emm . My się chyba nie znamy ? -zapytałam zagubiona
-My się nie znamy ? Od kiedy ? -zaśmiała się kobieta na co włos stanął mi dęba .
-Nie pamiętasz , naprawdę ? -zapytał tatko .-to przecież ciocia Elizabeth . Nie przyjeżdżała z byt często ,gdyż mieszka w Londynie ale była u nas wiele razy . Mówiłaś na ciocię ,, Marcepanka '' Ponieważ zawsze przywoziła nam marcepanki ( ciastka ) .
I wtedy mi się przypomniało .
-No tak ! -zaśmiałam się i przytuliłam cioteczkę .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz