wtorek, 23 grudnia 2014

Rozdział IV


Szłyśmy z Charlie przez szkolny korytarz .
 -Muszę ci coś opowiedzieć - piszczałam z radości
 -Ooo . Co takiego ? - zapytała entuzjastycznie , a jej kąciki ust uniosły się wysoko w górę .
 -Bo ja się spóźniłam na lekcje .
 -No ?
 -I ja biegłam przez korytarz - Mówiłam ledwo co wypuszczając powietrze stając przed nią z uśmiechem na twarzy .
 -No i ?- zaśmiała się
 -Wpadłam na chłopaka - pisnęłam
 -Oooo .A jak się nazywa ?
 -Emm , w tym problem ,że nie wiem - posmutniałam
Odwracam się by ruszyć dalej przez zatłoczony korytarz do szafki . Przez chwilę myślałam ,że tylko mi się wydaje ,ale naprawdę widziałam biegnącego w moją stronę chłopaka z rana .
 -Hej - podbiegł i przywitał się zdyszany
 -H-hej -odpowiedziałam
 -To ja nie przeszkadzam - roześmiała się Charlie i ruszyła w stronę swej szafki
 -Nie przedstawiłem się dziś rano - uśmiechną się niewinnie - Jestem Harry Styles a ty jesteś ?
 -Miranda Collins .
 -Właśnie - spojrzał mi się w oczy
 -No to niedługo ten bal hę ?
 -Chodzi ci o bal jesienny ? -spytałam
Nie zdążył mi odpowiedzieć , ponieważ zadzwonił już dzwonek na lekcje .
 -Później dokończymy rozmowę , paa  - pożegnał się i odbiegł nie dając mi czasu by się pożegnać
 -Cześć.. - odpowiedziałam samej sobie i ruszyłam do klasy
*********************************************************************************
Siedziałam w kuchni pijąc herbatę i czytając codzienny Express , gdy wszedł tatko .
  -Co ciekawego piszą w gazecie ? -
podszedł do mnie tata z kubkiem gorącej kawy i zerknął w gazetę podtrzymując ją by lepiej widzieć.
 -Blablabla , polityka , blablabla skandal blablabla -
 opowiedziałam znudzona codziennością.
 -Czyli to co zawsze - usiadł naprzeciw mnie .
 -Dziś idziesz z Charlie pozwiedzać c'nie ?-zapytał
 -No ,no - odpowiedziałam zaczytana w gazecie .
 -A nie powinnaś już wyjść - Odhaczył pacem gazetę i pokazał zegar .
 -O nie ... -Wymamrotałam i ruszyłam do drzwi wyjściowych ubierając kurtkę w biegu
 -Tylko wróć wcześnie bo mamy dziś gościa . Pamiętaj !-krzykną z kuchni
 -Yhym ... - wyszłam trzaskając drzwiami z pośpiechu
                                                                    ***
Zwiedziłyśmy przeróżne dzielnice Londynu i przeróżne zabytki . Podążałyśmy do restauracji by coś zjeść . Gdy usłyszałam wołanie . ,,Miranda?! '' ( O nie - pomyślałam w duchu . -nie teraz .. jak ja wyglądam ? - obrzydziłam się sama sobą ) Odwróciłam się i ujrzałam Harry'ego , lecz nie był on sam.. Otaczało go grono znajomych . Najbardziej rzucała się w oczy dziewczyna z krótkimi brązowymi włosami , krzaczastymi brwiami . Na ustach miała czerwoną szminkę . Zwróciłam na nią aż tak wielką uwagę chyba tylko z tego powodu gdyż stała ona blisko Harry'ego i wyglądało to jakby byli parą .. Może to było niegrzeczne z mojej strony ,ale odwróciłam się z powrotem , szarpnęłam moją przyjaciółkę i ruszyłam przed siebie .
 -Ej ! -krzyczał gdzieś z daleka
Myślałam ,że odpuścił. I nagle poczułam jak duża ciepła dłoń szarpie mnie delikatnie za ramie pod wpływem czego odwróciłam się w przeciwnym kierunku niż szłam .
 -Wołałem cię -uśmiechną się zdyszany chłopak . widać było ,że biegł .
 -Nie słyszałam- spuściłam wzrok
W mgnieniu oka znajomi Harry'ego znaleźli się obok .Przedstawił mi wszystkich . Czterech chłopaków i tą dziewczynę .
 - Wy się pewno nie znacie to , Louis , Niall , Zayn , Liam i Evelyn - przedstawił mi całą gromadkę , każdego wskazując rękom . 
-Hej ! -wykrzykną Niall radośnie i rzucił mi się na szyję . Stałam zszokowana i sztywna jak posąg .

 -Oj nie stresuj dziewczyny ,widzisz jaka wystraszona - zaśmiał się Liam
Przyznam serce mi waliło ze strachu bardziej niż gdy oglądam horror .Po czym każdy podał mi kulturalnie rękę jeszcze raz się przedstawiając na co odpowiedziałam tym samym . Charlotte Widocznie też osłupiała na widok pięciu chłopaków i jakiejś dziewczyny którzy nie wiadomo skąd się tu wzięli
 -Em .Harry  skąd się znacie z Mirandą ? -zapytał wścibsko Louis
 -Ze szkoły a skąd ? -zaśmiał się Hazz
 -No , ja myślałem ,że jakiegoś kluby czy coś - zarechotał wrednie Zayn
 -Oni tak zawsze - zaśmiała się Evelyn klepiąc mnie po ramieniu .
 -Harry możemy pogadać , tak sam na sam trochę dalej ? -zapytałam nieśmiało
 -Ok
Odeszliśmy dość daleko , co chwile spoglądałam czy z Charlie wszytko ok , czy nie boi się zostać z nimi sam na sam . Ku mojemu zdziwieniu rozmawiała , czuła się swobodzie nawet się podśmiewała .
 - O co chodzi ? -zapytał marszcząc lekko czoło chłopak
 - Wiesz znamy się dość długo .
 - Noo .A tak przy okazji - przerwał mi
 - tak ?
 -Mogę powiedzieć pierwszy mam nadzieje ? -zapytał lekko zestresowany
 -Oczywiście - zaśmiałam się delikatnie , po czym rzuciłam swoim szkaradnym uśmiechem.
 -Znamy się dość długo jak już wcześniej wspomniałaś i .. - chciał mówić dalej ale przerwała mu Evelyn , która podbiegła szarpnęła go za rękę i ciągnęła z powrotem do tłumu
 -Chodź ! musisz to zobaczyć ..
.............. Ten dzień spędziliśmy do końca razem całą  ósemką . Pod wieczór zostałam tylko: ja ,Charlie , Harry oraz Zayn . Zayn zaproponował ,że odprowadzi Charlotte , o co jak zdążyłam zauważyć poprosił go Haza .  Zostaliśmy tylko we dwójkę . Chodziliśmy wzdłuż rzeki . Rozmawialiśmy o naszych wspomnieniach aż w końcu padło..
 - Czy twoja mama też jest taka nadopiekuńcza .  -zapytał ze śmiechem
Oparłam się o mur co zrobił również Harry
 -Wiesz . .Ja nigdy nie poznałam mamy , bo zmarła gdy mnie wydała na świat .
 - O nie . Nie chciałem . .
 -Nie szkodzi - uśmiechnęłam się i spojrzałam się w jego stronę - i tak boś się dowiedział.
 -Zapewne .. - Gdy tylko odpowiedział zerwał się deszcz .
Krople były gigantyczne lecz co dziwne bardzo ciepłe .
 -O kurcze - zaśmiał się chłopak zasłaniając  mnie swoją kurtką bym nie zmokła .
Gdy nagle .. Nasze spojrzenia się potkały . Zamilkliśmy . Harry złapał delikatnie mój podbródek i kierował go bardzo wolno w kierunku swojej twarzy , gdy nasze usta się zeszły zupełnie straciłam kontrole nad swoim ciałem . Gdy tylko oderwaliśmy się od siebie obdarował mnie najszczerszym , najsłodszym najpiękniejszym uśmiechem jaki kiedykolwiek widziałam .
........... Jechaliśmy autobusem a zegar pokazywał 8:46 PM .
 -Zimno -wyszeptałam .
Na co Harry przytulił mnie do siebie i okrył ponownie swym płaszczem . Jechaliśmy autobusem dobre 20 minut .
-Zaraz wysiadam .-Wyszeptałam .
 -Odprowadzić cię ?-zapytał czule .
 - Nie dam sobie rade to tylko kilka metrów z tond . - uśmiechnęłam się
 -Miranda .? -zapytał nieśmiało
 -hę ?
 -Chce żebyś wiedziała , że ...
 -że ?
 - kocham cię ... - Mówiąc to złożył swe usta na mym policzku
 - ja ciebie też - odpowiedziałam tak cicho ,że chyba nie usłyszał i musiałam już wysiadać .
 -To do jutra - Uśmiechnęłam się szeroko
 - Pa . - odpowiedział
....... Weszłam do domu cała w skowronkach . Gdy nagle usłyszałam śmiechy najwyraźniej dochodziły one z salonu więc tam podążyłam .
 -O Miranda ! - Krzykną z radością tato .
 - No ja ... - Stałam nieco zagubiona w ramie drzwi
 - Ej ! o której miałaś być w domu droga panno ?- jego głos nagle spoważniał .
 - emm . Przepraszam ale... -zamilkłam chwile by wymyślić wymówkę .
 -Nie ważne - uśmiechną się tata
Zdziwiła mnie jego reakcja , normalnie by mi prawił jak to on się martwił , czy jestem cała i ,ze na pewno się przeziębiłam i ,że chciał jechać mnie szukać
Na kanapie spostrzegłam dość młodą piękną kobietę
posiadała ona ciemnobrązowe włosy i zielono-niebieskie oczy , była zwyczajnie ubrana i lekko pomalowana .
 -Emm . My się chyba nie znamy ? -zapytałam zagubiona
 -My się nie znamy ? Od kiedy ? -zaśmiała się kobieta na co włos stanął mi dęba .
 -Nie pamiętasz , naprawdę ? -zapytał tatko .-to przecież ciocia Elizabeth . Nie przyjeżdżała z byt często ,gdyż mieszka w Londynie ale była u nas wiele razy . Mówiłaś na ciocię ,, Marcepanka '' Ponieważ zawsze przywoziła nam marcepanki ( ciastka ) .
I wtedy mi się przypomniało .
 -No tak ! -zaśmiałam się i przytuliłam cioteczkę .



                                                                   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz